|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Dawno nie pisałem...
Dawno nie pisałem, bo i w sumie nie dzieje się w moim życiu za wiele. Gdy umawiałem się co parę dni na randkę z nową dziewczyną, to było o czym pisać. A teraz? Nie powiem, żeby przez ten czas nie działo się w ogóle nic wartego uwagi, ale o tym tu właśnie dziś napiszę. Przez dwa tygodnie praktycznie mieszkałem u Agaty. Jej współlokatorzy wyjechali na urlop, więc mieliśmy całe mieszkanie dla siebie. I przyznam, że bardzo mi się to podobało. Nie tylko dlatego, że gotowała obiadki i robiła mi kanapki do pracy. To oczywiście jest bardzo sympatyczne. Ale jeszcze bardziej sympatyczne było to, że byłem przez cały czas blisko niej. I to, że w dowolnym momencie mogłem się do niej dobierać, co kończyło się tak, że dobierałem się do niej po kilka razy dziennie. Wielką przyjemność sprawiało mi zasypianie koło niej i budzenie się razem z nią rano (a czasem to ona mnie, w bardzo przyjemny sposób, budziła). Seks jest coraz fajniejszy. Poczułem ją odnośnie korzystania z mięśnia Kegla, trochę poćwiczyła i nawet zaczęła tę umiejętność wykorzystywać. Muszę Wam powiedzieć, że od razu widać różnicę... Wrażenia są dla mnie znacznie bardziej przyjemne, dla niej zreszta też - jak powiedziała, czuje każdy centymetr... ;) I, co ciekawe, znacznie szybciej dzięki temu dochodzi do orgazmu, ja również. Ja wiedziałem, że tak będzie... ;) Udało nam się też parę razy szczytować prawie jednocześnie... Któregoś razu kochamy się, ja zbliżam się do orgazmu a gdy w końcu go osiągam, ona zaczyna się śmiać. Okazało się, że brakowało jej dosłownie kilku sekund, by i ona do niego dotarła... Następnym razem udało mi się poczekać na nią, aby i ona zdążyła. ;) Mile wspominam też poprzedni piątek, kiedy najpierw pojechaliśmy do jej znajomych. Jakoś nigdy nie byłem za bardzo towarzyski, ale powoli zaczynam się do tych ludzi przekonywać. Tak czy siak, najpierw pojechaliśmy tam na grilla a potem zaciągnąłem Agatę niemal siłą do klubu, znów do Opery. Potańczyliśmy trochę, choć sam już nie wiem, czy bardziej to był taniec, czy obmacywanki. Prawie dobierała się do mnie na tym parkiecie... W końcu zabrałem ją stamtąd i około 3. w nocy pojechaliśmy do niej do domu. Po drodze też nie była w stanie przestać się do mnie dobierać i skończyło się to seksem oralnym w samochodzie, co wspominam bardzo miło (choć było to mocno stresujące...). A potem w domu, korzystając z jej świetnego nastroju, spróbowaliśmy (choć bez sukcesów) też analu. Teraz na weekend zabieram syna i ją na działkę moich rodziców. Będziemy tam w piątek, przez pierwszą noc razem z moimi rodzicami (z czego bardzo zadowolony nie jestem, ale co poradzić...) a potem aż do poniedziałku posiedzimy sami... środa, 10 sierpnia 2011, rozwodnik-waw
Tagi:
seks
TrackBack
Komentarze
Gość: D., agv222.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/08/11 13:23:02
Aha. "Życie po rozwodzie" (po jakim rozwodzie, jesteś przecież ciągle żonaty) składa się głównie z seksu z nową panienką. To wszystko?
2011/08/12 11:30:41
Tytuł wymyśliłem trochę na wyrost, jeszcze parę miesięcy do formalnego rozwodu przyjdzie mi czekać, na razie mam pierwszą rozprawę wyznaczoną...
Oprócz tego, o czym tu piszę na blogu, w moim życiu jest praktycznie tylko praca i nic więcej. A nie, przepraszam, jeszcze spędzam co weekend czas z dzieckiem. |