|
Archiwum
Zakładki:
Ważne tu na blogu
|
Wpisy z tagiem: serwisy randkowe
poniedziałek, 14 marca 2011
Bilans portali randkowych
Jako, że spotkanie z Eweliną nie doszło do skutku (właśnie zadzwoniła, że nie ma siły i za bardzo czasu, by się dziś spotkać), mogę poświęcić trochę czasu i napisać dla Was kolejny wpis. Tym razem, jako że ostatnio przyspieszyłem tempo opowiadania mojej historii, dotychczasowy bilans mojej bytności na portalach randkowych. Zdecydowanie lepiej pod tym względem wypada cafe.pl, z którego zaliczyłem już dwa spotkania i na jedno jestem umówiony na jutro. Pierwsze to był taki trochę rozpaczliwy rzut na taśmę. Rozmawiam w jakiś niedzielny wieczór z dziewczyną (Ela jej chyba było na imię) na GG a potem przez telefon, bo ma ładne zdjęcie na profilu. Inaczej bym do niej nie napisał. Dążę do tego, byśmy się jakoś spotkali. Coś tam marudzi, że ma wyjechać w delegację niebawem. No więc nagle ni z gruszki ni z pietruszki pytam, gdzie konkretnie mieszka. Że na Saskiej Kępie. No to mówię, że mogę być u niej za 25 minut. Przynajmniej tyle mi wychodzi z Google Maps -- doliczam 5 minut na procedury przed wyjściem z domu (przebranie się, doprowadzenie się do porządku). Uzgadniamy więc, że jadę do niej do mieszkania na kawę, bo o tej porze (a była bodaj 22.) to nie ma sensu nigdzie wychodzić do żadnej knajpy. Przyjeżdżam nieco później (przeceniłem moje możliwości szybkiego wybywania z domu), ale o czasie (bo zadzwoniłem i poinformowałem ją o przewidywanym opóźnieniu). Trafiam na miejsce bez problemów (nawet z parkowaniem kłopotu nie było wielkiego). A drzwi otwiera mi dziewczyna nijak nie pasująca do zdjęcia. Niewysoka, nie szczupła, nieładna. Kompletne przeciwieństwo ładnej artystycznej fotografii. Posiedziałem, pogadaliśmy, poprosiłem, żeby się odezwała jak wróci z delegacji. Z zamiarem przekazania jej wtedy tej informacji, że nie jest w moim typie. Jakoś głupio mi było na żywo tak jej powiedzieć - choć chyba powinienem, nieprawdaż? Drugie spotkanie było jakoś w ubiegłym tygodniu. Ach, już wiem, we wtorek. W ten wtorek, kiedy potem wylądowałem w Dekadzie (co opisałem wczoraj). Wcześniej, koło 18, spotkałem się z dziewczyną z cafe.pl. Ta na imię miała Paulina. Kilka lat starsza ode mnie. Naturalizowana Polka zza wschodniej granicy. Sympatyczna. Niespecjalnie w moim typie. Za mały biust, za dużo zmarszczek, za mało makijażu. Zgarnąłem ją z przystanku, wsiadła do samochodu, pojechaliśmy w okolice Nowego Światu, gdzie trafiliśmy do jakiejś knajpy. Pogadaliśmy, odwiozłem ją do domu (też gdzieś na Pragie). Wracając pojechałem na imprezę. Pewnie się więcej nie spotkamy, przynajmniej ja do kolejnego spotkania nie będę dążyć. W porównaniu do cafe.pl, eDarling nie wygląda aż tak kolorowo. Tu miałem tylko jedno spotkanie. Zresztą we środę. Scenariusz podobny, choć tym razem najpierw dojechałem na miejsce i zaparkowałem samochód. Potem spotkaliśmy się też na przystanku. Dziewczyna też nie do końca w moim typie, przynajmniej na to wskazywała fotografia. Ale jako że uważam, że fotki kłamią (przykład już opisałem), dałem jej szansę. Rok ode mnie młodsza, nieźle wykształcona (inżynier!) i ambitna. Jeśli chodzi o to, czy mi się podobała, to odczucia miałem ambiwalentne. Z dalszej odległości i z wysokości mi się nawet spodobała. Jest niższa ode mnie, ma jakieś 158 cm wzrostu (o dobre 10 cm za mało, jak na moje upodobania). Gdy siedliśmy naprzeciwko siebie w knajpie na Nowym Świecie (innej, niż dzień wcześniej), podobała mi się mniej. A najbardziej mi się nie podobały jej mało zadbane paznokcie. Na kilka rzeczy zwracam uwagę, paznokcie są dość wysoko na liście. Makijaż też niespecjalny, choć widać, że starała się atrakcyjnie wyglądać. Po prostu nie każdy potrafi zrobić sobie porywający makijaż... Też się już raczej nie spotkamy.
wtorek, 08 marca 2011
Pierwsze odpowiedzi z cafe.pl
Cafe.pl mnie zaskoczyło i to bardzo pozytywnie. Wprawdzie sam serwis jest beznadziejny, pola do wypełnienia są beznadziejne (co mnie obchodzi, jakie ktoś czyta książki? - o ile jeszcze zrozumiem, że warto mieć zbliżony gust filmowo-muzyczny, bo do kina i na koncerty chodzić można razem, to przecież ile można dyskutować o książkach), ale ludzi sporo i to mi się podoba. Ale najbardziej zaskoczył mnie w którąś niedzielę, gdy dostałem od nieznanej mi osoby wiadomość o takiej treści (cytuję):
No więc zajrzałem sobie na jej profil i zobaczyłem dziewczynę, z którą spotykałem się przez chwilę 10 lat temu, zaraz po maturze. Kontaktu z nią nie miałem od tamtego czasu, raz minąłem ją na ulicy i miałem ją w znajomych na Naszej Klasie. I tak przypadkiem na mnie wpadła na cafe. Podała mi swoje namiary, pogadaliśmy chwilę na GG, a potem do niej zadzwoniłem. O tym, co się dowiedziałem, napiszę następnym razem. ;)
poniedziałek, 07 marca 2011
Kolejny serwis randkowy
Podzieliłem się przemyśleniami i wrażeniami z użytkowania eDarling z koleżanką, która zasugerowała mi, bym zapisał się do serwisu randkowego promowanego przez Gazetę.pl. Oczywiście chodziło jej o cafe.pl. Profil założyłem. Zdjęcia wrzuciłem. I zacząłem się bawić wyszukiwarką. Na początek zadałem takie oto kryteria wyszukiwania:
Takie kryteria dają ok. 300 wyników. Udało mi się te wyniki w ciągu kilku popołudni w całości przejrzeć. Napisałem sporo wiadomości (ponad 30 o ile dobrze pamiętam), dostałem trochę odpowiedzi.
piątek, 04 marca 2011
Pierwsze wrażenia z eDarling
W poprzednim wpisie opisałem proces rejestracji w eDarling i przyczyny, dla których wybrałem ten serwis. Na wypadek, gdyby komuś się nie chciało tego wpisu czytać, w dużym skrócie przypomnę, że proces rejestracji jest upierdliwy (mam nadzieję, że też skuteczny) a wybrałem ten serwis dlatego, że jest popularny. Pierwsze wrażenie było takie: dlaczego dostaję tak mało propozycji nowych osób do poznania? Drugie wrażenie było identyczne. Po wypełnieniu tego całego obszernego formularza, dostałem chyba ze 20 czy 30 profili do obejrzenia. Obejrzałem, powysyłałem "moje pytania" do wybranych osób i tyle. Nie mogłem przejrzeć całego katalogu osób spełniających moje kryteria. Mogłem przejrzeć tylko te 20 czy 30 profili. W kolejnych dniach dostawałem po 3 nowe propozycje znajomości. Bardzo, bardzo, bardzo niedużo. Jak na serwis, który ma podobno 5 milionów kont, mizernie. Przypomnę, że mieszkam w największym polskim mieście, co jest istotne, bo to do niego ograniczyłem moje poszukiwania. Nie podoba mi się też sposób nawiązywania kontaktów. Serwis promuje funkcję "Poznajcie się" składającą się z czterech kroków:
ale można od razu odpuścić sobie pierwsze kroki i napisać wiadomość.
czwartek, 03 marca 2011
Rejestracja w eDarling
Jest długa i upierdliwa. Serwis szczyci się tym, że przeprowadza zaawansowany test osobowości, który później ułatwia dobranie odpowiedniego partnera. Ale mnie nie to zaintrygowało, tylko olbrzymia liczba założonych tam kont i olbrzymi realny miesięczny zasięg. Z tego powodu właśnie założyłem tam konto. Przyznam, że wypełnianie tych kolejnych rubryczek i odpowiadanie na kolejne coraz bardziej absurdalne pytania, było niemałym wyzwaniem intelektualnym. Pytań było chyba grubo ponad 100, szczęśliwie każde wymagało tylko jednego kliknięcia, bowiem były to pytania w stylu "w życiu bardzo ważne są dla Ciebie pieniądze" a odpowiedź trzeba było zmieścić bodaj na siedmiopunktowej skali, począwszy od "kompletnie się nie zgadzam" do "zgadzam się w zupełności". Nie raz i nie dwa miałem ochotę to zostawić w cholerę i odpuścić sobie, ale skoro już zdecydowałem się założyć konto na tym portalu, chciałem proces doprowadzić do końca. No i w końcu dałem radę. Kompletnie nie pamiętam już pytań, na które wtedy odpowiadałem. Ale mogę Wam napisać, jak mnie serwis podsumował:
Wytłuściłem te fragmenty, które najbardziej mnie rozbawiły. Jeśli chodzi o ambicję i opanowanie, to akurat diagnoza jest całkiem trafna.
środa, 02 marca 2011
Serwisy randkowe
Żonę poznałem przez internet, a dokładniej w serwisie fotka.pl. Przez ten portal poznałem wcześniej też kilka dziewczyn, z którymi miałem bliższe kontakty. Poprzednią dziewczynę też poznałem przez internet, choć tym razem napisała ona do mnie maila z mojej strony internetowej, na której miałem jedno z moich świetnych zdjęć. Tak czy siak wychodzi na to, że ostatnie 9 lat spędziłem z kobietami poznanymi przez internet. No to i tym razem zdecydowałem się, że trzeba pójść na całość i założyć kilka profili. Z fotki.pl już nie umiem korzystać, za dużo tam różnych dziwnych funkcji, za dużo reklam, itd. Odpuściłem ją więc z góry. Po lekturze tego artykułu zdecydowałem się sięgnąć tam, gdzie zdawało mi się, będzie mi najłatwiej, czyli do serwisu o największym zasięgu. Chodzi oczywiście o eDarling.pl. 2 mln użytkowników, przy czym ponad 50% to kobiety, zdaje się całkiem niezłą grupą ludzi, z której będę mógł sobie wybierać. Jakże ja się myliłem... |