|
Archiwum
Zakładki:
Ważne tu na blogu
|
Wpisy z tagiem: cafepl
niedziela, 08 maja 2011
Bilans weekendu
Weekend był nieco nudny. Spędziłem go z rodzicami, jak co tydzień. Mój kompan od wyjść na dyskoteki jechał gdzieś do rodziny na jakąś komunię, a samemu mi się nie chciało tyłka z domu ruszać, więc odpuściłem. W piątek wieczorem posiedziałem dłużej przed telewizorem. Na tyle długo, że oczywiście w sobotę się nie wyspałem. W sobotę poszedłem już spać jak normalny człowiek (czyli koło 23.), bo nie było nic ciekawego do roboty. Dziś odwiozłem dziecko żonie. Jestem zadowolony z czasu spędzonego z synem, w sobotę poszliśmy na plac zabaw a po obiedzie pojechaliśmy z moimi rodzicami do sklepu sportowego, kupić fotelik na rower. Fotelik dziś przetestowaliśmy na krótkiej przejażdżce. Choć z całą pewnością mógłbym spędzić z nim jeszcze więcej czasu, to jestem z siebie bardziej zadowolony, niż po ostatnim weekendzie... Dziś późnym popołudniem spotkałem się z dziewczyną z eDarling, z którą trochę ostatnio korespondowałem. Na imię ma Agata, ma 25 lat, coś tam sobie studiuje, pracuje w agencji reklamowej. Całkiem ładna, zgrabna, sympatyczna. Przyjechała na spotkanie w butach na obcasie, czym kobiety zawsze u mnie zbierają plusa. Po krótkich poszukiwaniach miejsca, gdzie możemy usiąść i się czegoś napić (z racji tego, że obydwoje przyjechaliśmy samochodami, piwo nie wchodziło w grę), trafiliśmy do Mety przy Foksal. Posiedzieliśmy tam trochę a potem poszliśmy dalej pospacerować. Nie bardzo lubię spacerów, bo nie można patrzeć rozmówcy w oczy, ale tak jakoś wyszło. Wracając ze spaceru trafiliśmy na miejsce, gdzie zaparkowała samochód, po czym była tak dobra i podwiozła mnie kawałek do mojego auta. Sama zaproponowała, czym zebrała drugi plus. :) I na tym bym pewnie zakończył dzisiejszy wieczór, gdyby nie rozmowa na GG sprzed dosłownie paru minut. Znowu trafiłem na dziewicę (tym razem poznałem ją na cafe.pl), tym razem ta miała 24 lata. I znowu palnąłem bez zastanowienia, że dziewice mnie nie interesują i jak mi napisze, że jest dziewicą, to przestanę z nią rozmawiać. Chociaż w sumie to dobrze. Im wcześniej wychodzą takie rzeczy, tym lepiej...
poniedziałek, 11 kwietnia 2011
Casting
We czwartek w ubiegłym tygodniu spotkałem się z Iwoną. Chciałem jakoś zaplanować ten tydzień i umówić się z nią po raz drugi. A ona mi pisze, że może nie mieć dla mnie czasu za bardzo, bo się umawia też z innymi ludźmi z cafe.pl. No to jej powiedziałem, że uczestniczyć w castingu to ja nie mam ochoty. Bo rzeczywiście, nie mam. Jakby komuś przyszło do głowy protestować, że ja przecież też organizuję castingi, to muszę z góry sprostować. Bo ja się umawiam z kimś jeden raz, a potem oceniam, czy cokolwiek może z tego być. Jeśli nie, nie umawiam się ponownie. Jeśli może, umawiam się na drugą randkę. Może i nawet na trzecią bym się umówił. Ale nie jest tak, że równolegle ciągnę kilka wątków, aby ocenić, który będzie dla mnie najbardziej korzystny. Poczułem się potraktowany przedmiotowo i stwierdziłem, że odpuszczam. :) A ja jej poradziłem, by zmieniła zdjęcia w profilu, bo to, które miała, jest kiepskie. Teraz ma lepsze...
piątek, 08 kwietnia 2011
Dwie nowe pierwsze
W tym tygodniu byłem już na trzech randkach. Na pierwszej drugiej i dwóch pierwszych. ;) Wczoraj i przedwczoraj wypadły te pierwsze. We wtorek spotkałem się z dziewczyną z cafe.pl. Umówiliśmy się koło metra, poszliśmy do pubu przy Widok. Znowu trafiła mi się dziewczyna niespecjalnie podobna do zdjęć. Nie bardzo w moim typie... Randka porywająca nie była. Za to tego samego dnia (tj. we środę), gdy byłem w pracy, napisała do mnie kolejna dziewczyna z cafe.pl. Że się jej podoba mój styl ubierania się. Odpisałem, że na żywo wygląda jeszcze lepiej. Przenieśliśmy się na GG, przekonałem ją do przesłania mi jakiś fotek na maila (bo ta jedna, którą miała w profilu, nie była jakoś wyjątkowo fajna). No to posłała mi dwie całkiem ładne fotografie, prezentujące nie tylko twarz, ale i sylwetkę. (Jak się później okazało, photoshopowane). Więc umówiliśmy się wstępnie na wczorajszy wieczór. Jeszcze próbowała to przełożyć, ale ponieważ na jutro i sobotę mam plany, nie zgodziłem się i w końcu spotkaliśmy się. Na żywo nie aż tak ładna, jak się spodziewałem. Ale zgrabna, przyszła w szpilkach, na których była równa mi wzrostem. To mi się chyba najbardziej spodobało. :) Dziewczyna jest dużo młodsza ode mnie, bo ledwie zaczęła studia. Widać było to momentami. Z kimś w moim wieku jest mi łatwiej rozmawiać, bo o podobnych rzeczach myślimy - o domu i rodzinie. A ona o dzieciach jeszcze nie myśli. W sumie to dobrze, bo ja w następnym związku nie będę podejmować ważnych życiowych decyzji przed upływem co najmniej kilku lat wspólnego życia... Spróbuję ją zabrać w sobotę na imprezę. Na pierwszą randkę to się dyskoteka nie nadaje. Na drugą - bardziej.
wtorek, 29 marca 2011
Zdjęcia kłamią
Znowu pojechałem spotkać się z dziewczyną poznaną w internecie i czuję się oszukany przez zdjęcia, które widziałem na portalu. Tym razem chodziło o cafe.pl. Wczoraj odpisała mi na moją wiadomość sprzed nie wiem ilu tygodni. Potem jeszcze kilka wiadomości wymieniliśmy na portalu, potem poprosiłem ją o numer GG, dziś gdy byłem w pracy pogadaliśmy na GG a wieczorem się spotkaliśmy. Ja załatwiałem trochę różnych spraw od razu po pracy więc byłem cholernie głodny. Ostatecznie wylądowaliśmy w Wola Parku na żarciu. Tzn. ja jadłem a ona się na mnie patrzyła. I znowu między zdjęciami a rzeczywistością była spora rozbieżność. Już nawet nie mam na myśli tego, że dziewczyna na zdjęciach wyglądała na szczuplejszą. Ale chodzi mi głównie o to, że była do zdjęć kompletnie nie podobna. Jakby na zdjęciach była zupełnie inna osoba. Tylko kolor włosów się zgadzał. Nie wiem z czego to się bierze, ale mam tak już któryś raz z rzędu. To ja już wolę podrywać dziewczyny na imprezach. Jedyne, co mnie może wtedy zmylić, to słabe światło, bo ostatnio jeżdżę na imprezy samochodem a więc i tak nie piję... Za to ona powiedziała, że na żywo wyglądam mniej groźnie i mniej niebezpiecznie, niż na fotkach. Ot, dobre i to. ;) Nic z tego nie będzie raczej, nie jest w moim typie.
czwartek, 17 marca 2011
Spotkania w tygodniu
W tym tygodniu po południu spotkałem się z Darią, kolejną dziewczyną poznaną na cafe.pl. Według profilu rok młodsza ode mnie, na pierwszy rzut oka - dobre kilka lat starsza. Nie do końca mój ideał, ale całkiem ładna i sympatyczna. Posiedzieliśmy w knajpie, napiliśmy się piwa z sokiem. Pogadaliśmy, próbowałem się zorientować, co na mój temat myśli i na ile mogę liczyć. Z tego spotkania i późniejszych rozmów na GG wynika, że szuka kogoś na dłużej i nie wydaje jej się, bym ja był właśnie kimś takim. Na wieczór tego samego dnia umówiłem się z Eweliną. Normalnie bym tego tak nie zorganizował, tylko Ewelina popołudnie miała zajęte a ja dość wcześnie kończę pracę. Więc pożegnałem się z Darią, akurat gdy dzwoniła do mnie Ewelina, jadąc do Centrum, gdzie wtedy byłem. Przyjechała i pojechaliśmy do mnie. Nie miałem lepszego pomysłu na spędzenie tego wieczoru a u niej w mieszkaniu nie mielibyśmy spokoju. Więc pojechaliśmy do mnie, trochę zaskakując moje współlokatorki (o których jeszcze napiszę). Wprawdzie na wszystkich randkach zawsze mówię, że do łóżka chodzę na trzeciej randce, to tym razem poszedłem na drugiej. Najpierw było sporo pocałunków, obmacywania, a później po kawału się rozebraliśmy. Nie do końca byłem z siebie zadowolony, bo miałem kłopoty z utrzymaniem odpowiedniego ciśnienia. Zrzucam to na karb tego, że nie lubię gumek, a także gry wstępnej, która z braku fizycznych bodźców dla mnie (bo przyjemnych bodźców dźwiękowych i wizualnych przecież nie liczę) powoduje spadek mojego podniecenia. Ale nie zaszkodzi przejść się do lekarza specjalisty, może coś mi poradzi? Tak czy siak ja w pełni zadowolony nie byłem, ona chyba być powinna, bo o ile się zorientowałem, udało mi się ją doprowadzić do orgazmu. :) Następnego dnia trochę marudziła, że ją mięśnie bolą po gimnastyce, na co ja szybko odpowiedziałem, że zakwasy to trzeba rozruszać.
poniedziałek, 14 marca 2011
Bilans portali randkowych
Jako, że spotkanie z Eweliną nie doszło do skutku (właśnie zadzwoniła, że nie ma siły i za bardzo czasu, by się dziś spotkać), mogę poświęcić trochę czasu i napisać dla Was kolejny wpis. Tym razem, jako że ostatnio przyspieszyłem tempo opowiadania mojej historii, dotychczasowy bilans mojej bytności na portalach randkowych. Zdecydowanie lepiej pod tym względem wypada cafe.pl, z którego zaliczyłem już dwa spotkania i na jedno jestem umówiony na jutro. Pierwsze to był taki trochę rozpaczliwy rzut na taśmę. Rozmawiam w jakiś niedzielny wieczór z dziewczyną (Ela jej chyba było na imię) na GG a potem przez telefon, bo ma ładne zdjęcie na profilu. Inaczej bym do niej nie napisał. Dążę do tego, byśmy się jakoś spotkali. Coś tam marudzi, że ma wyjechać w delegację niebawem. No więc nagle ni z gruszki ni z pietruszki pytam, gdzie konkretnie mieszka. Że na Saskiej Kępie. No to mówię, że mogę być u niej za 25 minut. Przynajmniej tyle mi wychodzi z Google Maps -- doliczam 5 minut na procedury przed wyjściem z domu (przebranie się, doprowadzenie się do porządku). Uzgadniamy więc, że jadę do niej do mieszkania na kawę, bo o tej porze (a była bodaj 22.) to nie ma sensu nigdzie wychodzić do żadnej knajpy. Przyjeżdżam nieco później (przeceniłem moje możliwości szybkiego wybywania z domu), ale o czasie (bo zadzwoniłem i poinformowałem ją o przewidywanym opóźnieniu). Trafiam na miejsce bez problemów (nawet z parkowaniem kłopotu nie było wielkiego). A drzwi otwiera mi dziewczyna nijak nie pasująca do zdjęcia. Niewysoka, nie szczupła, nieładna. Kompletne przeciwieństwo ładnej artystycznej fotografii. Posiedziałem, pogadaliśmy, poprosiłem, żeby się odezwała jak wróci z delegacji. Z zamiarem przekazania jej wtedy tej informacji, że nie jest w moim typie. Jakoś głupio mi było na żywo tak jej powiedzieć - choć chyba powinienem, nieprawdaż? Drugie spotkanie było jakoś w ubiegłym tygodniu. Ach, już wiem, we wtorek. W ten wtorek, kiedy potem wylądowałem w Dekadzie (co opisałem wczoraj). Wcześniej, koło 18, spotkałem się z dziewczyną z cafe.pl. Ta na imię miała Paulina. Kilka lat starsza ode mnie. Naturalizowana Polka zza wschodniej granicy. Sympatyczna. Niespecjalnie w moim typie. Za mały biust, za dużo zmarszczek, za mało makijażu. Zgarnąłem ją z przystanku, wsiadła do samochodu, pojechaliśmy w okolice Nowego Światu, gdzie trafiliśmy do jakiejś knajpy. Pogadaliśmy, odwiozłem ją do domu (też gdzieś na Pragie). Wracając pojechałem na imprezę. Pewnie się więcej nie spotkamy, przynajmniej ja do kolejnego spotkania nie będę dążyć. W porównaniu do cafe.pl, eDarling nie wygląda aż tak kolorowo. Tu miałem tylko jedno spotkanie. Zresztą we środę. Scenariusz podobny, choć tym razem najpierw dojechałem na miejsce i zaparkowałem samochód. Potem spotkaliśmy się też na przystanku. Dziewczyna też nie do końca w moim typie, przynajmniej na to wskazywała fotografia. Ale jako że uważam, że fotki kłamią (przykład już opisałem), dałem jej szansę. Rok ode mnie młodsza, nieźle wykształcona (inżynier!) i ambitna. Jeśli chodzi o to, czy mi się podobała, to odczucia miałem ambiwalentne. Z dalszej odległości i z wysokości mi się nawet spodobała. Jest niższa ode mnie, ma jakieś 158 cm wzrostu (o dobre 10 cm za mało, jak na moje upodobania). Gdy siedliśmy naprzeciwko siebie w knajpie na Nowym Świecie (innej, niż dzień wcześniej), podobała mi się mniej. A najbardziej mi się nie podobały jej mało zadbane paznokcie. Na kilka rzeczy zwracam uwagę, paznokcie są dość wysoko na liście. Makijaż też niespecjalny, choć widać, że starała się atrakcyjnie wyglądać. Po prostu nie każdy potrafi zrobić sobie porywający makijaż... Też się już raczej nie spotkamy.
wtorek, 08 marca 2011
Pierwsze odpowiedzi z cafe.pl
Cafe.pl mnie zaskoczyło i to bardzo pozytywnie. Wprawdzie sam serwis jest beznadziejny, pola do wypełnienia są beznadziejne (co mnie obchodzi, jakie ktoś czyta książki? - o ile jeszcze zrozumiem, że warto mieć zbliżony gust filmowo-muzyczny, bo do kina i na koncerty chodzić można razem, to przecież ile można dyskutować o książkach), ale ludzi sporo i to mi się podoba. Ale najbardziej zaskoczył mnie w którąś niedzielę, gdy dostałem od nieznanej mi osoby wiadomość o takiej treści (cytuję):
No więc zajrzałem sobie na jej profil i zobaczyłem dziewczynę, z którą spotykałem się przez chwilę 10 lat temu, zaraz po maturze. Kontaktu z nią nie miałem od tamtego czasu, raz minąłem ją na ulicy i miałem ją w znajomych na Naszej Klasie. I tak przypadkiem na mnie wpadła na cafe. Podała mi swoje namiary, pogadaliśmy chwilę na GG, a potem do niej zadzwoniłem. O tym, co się dowiedziałem, napiszę następnym razem. ;)
poniedziałek, 07 marca 2011
Kolejny serwis randkowy
Podzieliłem się przemyśleniami i wrażeniami z użytkowania eDarling z koleżanką, która zasugerowała mi, bym zapisał się do serwisu randkowego promowanego przez Gazetę.pl. Oczywiście chodziło jej o cafe.pl. Profil założyłem. Zdjęcia wrzuciłem. I zacząłem się bawić wyszukiwarką. Na początek zadałem takie oto kryteria wyszukiwania:
Takie kryteria dają ok. 300 wyników. Udało mi się te wyniki w ciągu kilku popołudni w całości przejrzeć. Napisałem sporo wiadomości (ponad 30 o ile dobrze pamiętam), dostałem trochę odpowiedzi. |