Życie po rozwodzie
Archiwum
Luty 2011
Marzec 2011
Kwiecień 2011
Maj 2011
Czerwiec 2011
Lipiec 2011
Sierpień 2011
Wrzesień 2011
Październik 2011
Styczeń 2012
Zakładki:
Ważne tu na blogu
Kilka słów o mnie
Tagi
  • cafepl
  • eDarling
  • gotowanie
  • imprezy
  • kluby
  • miłość
  • pieniądze
  • praca
  • randki
  • rozwód
  • seks
  • serwisy randkowe
  • Syn
  • teoria
  • weekend
  • żona
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna

Wpisy z tagiem: pieniądze

czwartek, 24 lutego 2011
Pierwsze zgrzyty

Pierwsze zgrzyty zaczęły się tak naprawdę zaraz po tym, jak zamieszkaliśmy razem.

Żona wtedy poszła do swojej pierwszej pracy, na pełny etat pracowała wtedy w biurze. Zarabiała nieźle, ale ja jej zabierałem 2/3 pensji. Na czym to polegało?

Po pierwsze, obydwoje oddawaliśmy mniej więcej 1/3 naszej pensji do wspólnej kupki pieniędzy na domowe wydatki. Żarcie, rachunki, itd. Druga 1/3 szła na oszczędności, za które mielibyśmy coś sobie razem kupić.

Teraz dowiedziałem się, jak to bardzo moja żona (wtedy jeszcze nie żona) była wtedy biedna, bo musiała oddawać mi (chyba raczej nam, ale to przecież nieistotne) większość zarobionych przez siebie pieniędzy. To było bodaj w czerwcu 2007.

A potem pod koniec tego roku żona straciła pracę.

Dzięki temu, że mieliśmy jakieś oszczędności, mogła opłacić jakieś kursy kosmetyczne. Zamierzała założyć firmę i wziąć się za zarabianie pieniędzy na własną rękę. Znalazła miejsce w salonie piękności, w którym miała oferować swoje usługi.

Zarabiała słabo. Nieregularnie, niedużo.

I tak w tym trybie pracowała przez dobre trzy lata, bo praktycznie do teraz.

I nieustająco walczyliśmy ze sobą, że po pierwsze ja nie doceniam tego, że ona tyle rzeczy robi w domu (gotuje, sprząta, zakupy, zajmuje się dzieckiem) i ciągle mam pretensje, że nie zarabia / nie szuka normalnej pracy. Ona zaś nijak nie doceniała tego, że ja codziennie jeżdżę do pracy, a potem po pracy przy komputerze robię różne zlecone roboty, za to miała pretensje, że siedzę przy komputerze i nic nie robię w domu.

Na takich pozycjach okopaliśmy się na dobre dwa lata.

A teraz (na początku lutego) stwierdziła, że ona ma już tego dość i chce się rozwieść.

Nie można powiedzieć, żeby brakowało nam pieniędzy. Żona jakieś tam pieniądze zarabiała, dokładała się do utrzymania, miała trochę pieniędzy dla siebie. Ja co miesiąc odkładałem sporo pieniędzy. Chcieliśmy zbudować dom w ciągu kilku najbliższych lat, ale tylko ja się do tego dokładałem. Miałem więc wrażenie, że do wspólnego celu dążę tylko ja, a żona mi nie tylko nie pomaga, ale wręcz przeszkadza.

Tagi: pieniądze żona
09:10, rozwodnik-waw
Link Komentarze (4) »
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog